Okupacyjna grabież kolekcjiPo pogrzebie Tatusia wróciłyśmy z Sosnowca do Gorzenia zupełnie rozbite, z rozdartym sercem, a na dodatek chore. Miałyśmy podniesioną temperaturę i silne przeziębienie. Na drugi dzień po naszym powrocie w Gorzeniu zjawili się trzej Niemcy. Zaczęli Mamusie indagować: z kim mąż ostatnio się spotykał, z kim korespondował, gdzie są rękopisy? Mama moja , biegle mówiąc po niemiecku, zaczęła wyjaśniać, że mąż jej od dłuższego czasu był ciężko chory, co nie pozwalało mu na prowadzenie korespondencji i na bliskie kontakty Rękopisy znajdowały się w mahoniowej szafie w pokoju niebieskim, tak jak je tam Tatuś ułożył. Czas pokazał, że było to najbezpieczniejsze miejsce. Po dwóch dniach w Gorzeniu zjawili się żandarmi niemieccy i zaplombowali kilka pomieszczeń w naszym domu. Pokój żółty, niebieski oraz bibliotekę. Na drugi dzień zjawili się powtórnie, po odklejeniu plomb powynosili wiele rzeczy, a wśród nich książki w języku niemieckim. Pomieszczenia ponownie zaplombowali i odjechali. Nazajutrz , z samego rana, przed nasz dom zajechały trzy wojskowe samochody ciężarowe i jedno cywilne auto, z którego wysiadł niemiecki kapitan. Pokazał on mojej Mamie pismo informujące , że ma prawo zabrać z naszego domu wszystkie przedmioty, które jego zdaniem przedstawiają wartość muzealną. Zbiory te , jak powiedział, mają być przewiezione do muzeum w Katowicach, co nigdy nie nastąpiło. Kapitanowi towarzyszyło dwóch podoficerów, którzy przywieźli ze sobą dziesięciu Żydów Kapitan zajęty był jedynie swoją „prywatna grabieżą”. Dzięki temu i przy ogromnej pomocy wyznaczonych do załadunku Żydów, udało nam się ocalić trochę świątków Jędrzeja Wowry To były okropne chwile. Na naszych oczach wynoszono z domu gromadzone przez lata, kosztem wielu wyrzeczeń, zbiory moich rodziców. Z pozostałą resztą może pani robić co się pani podoba – powiedział do Mamy kapitan, to nas już nie interesuje. Nareszcie nadeszła ta chwila, że hitlerowcy odjechali. Wywieźli z naszego domu w Gorzeniu ogromną , liczącą około dziesięciu tysięcy tomów bibliotekę, zbiór sztuki ludowej będący największą w tamtym czasie prywatną kolekcją w Polsce ( na zdjęciu niewielki fragment jednego z pomieszczeń ), parę tysięcy sztuk grafiki francuskiej, piękne kilimy, wiele bibelotów i kilka najcenniejszych olejnych obrazów. Dom opustoszał. Na podłogach leżało mnóstwo papierów i różnych przedmiotów. Zaczęłyśmy to wszystko powoli porządkować. Wtedy nie zdawałyśmy sobie sprawy, że nie jest to koniec strat i zniszczeń. W 1945 roku działania frontowe mające miejsce na naszym terenie spowodowały wiele kolejnych szkód. Gorzeń Górny 10 marca 2010 r.
|
MUZEUM EMILA ZEGADŁOWICZA FUNDACJA CZARTAK Gorzeń Górny 2 34-100 Wadowice tel. 33 8232797biuro@muzeumezegadlowicza.pl


